🏈 Jaki Może Być Skutek Nieprawidłowo Ustawionych Reflektorów Świateł Mijania

Pytania na prawo jazdy kategorii B (64) Jaka jest dopuszczalna minimalna głębokość bieżnika w oponie niewyposażonej we wskaźnik granicznego jej zużycia? 1. 1,6 milimetra. 2. 2,6 milimetra. 3. 3 milimetry. Pokaż prawidłową odpowiedź. Poprzednie Następne. STEROWNIKI ELEKTRONICZNE W NOWOCZESNYCH POJAZDACH Z REFLEKTORAMI LED. Oświetlenie pojazdów | Technika oświetleniowa i źródła światła w pojazdach Awarie i ustawnianie reflektorów Regulacja zasięgu świateł Kodowanie lamp . Układ adaptacyjny reflektorów działa na zasadzie automatycznego dostosowywania (adaptacji) kierunku, rodzaju i natężenia oświetlenia do warunków panujących w czasie jazdy samochodem. Światła są w stanie reagować na takie czynniki, jak: prędkość pojazdu, pory dnia, a także kierunku, w jakim kierowca ma zamiar jechać (w przypadku W obecnie wy produkowanych samochodach znajduje się na wyposażeniu standardowym urządzenie do regulacji ustawienia reflektorów świateł mijania. Kierowca może dopasowywać ich poołożenie do istniejącego obciążęnia samochodu.W niniejszej pracy dokonano oceny, jak brak, bądź błędna regulacja położenia reflektorów świateł Warunki do ustawiania reflektorów : Pojazd musi stać na równym podłożu Hamulec ręczny musi być zwolniony Zapłon musi być włączony Światła wyłączone Sterownik w pamięci nie może posiadać żadnych Samochody Elektryka i elektronika 23 Mar 2020 10:35 Odpowiedzi: 4 Wyświetleń: 12924. Re: awaria układu poziomowania reflektorów (IL) Postautor: Risen » śr lut 03, 2021 1:31 pm. Dokładnie, miałem aktualizowane oprogramowanie w grudniu, na powitanie miga tylko doświetlenie zakrętów ale przez te prawie 2 miesiące nie wystąpił żaden błąd ze strony świateł. Automatyczne drogowe działają sprawnie. 5.3.1.1. Każdy system, zgodnie z pkt 5.3.2.4, musi zapewniać jedno światło mijania klasy C oraz jedno lub więcej świateł mijania dodatkowych klas; może obejmować jeden lub kilka dodatkowych trybów w ramach każdej klasy świateł mijania, jak również funkcje oświetlenia głównego, zgodnie z pkt 5.3.3 lub 3.1.3.2.l. 5.3.1.2. Sprawdzenie świateł we własnym zakresie. Regulacja wiązki światła u diagnosty kosztuje 20 zł, ale ustawienie świateł możemy sprawdzić też we własnym zakresie. Wystarczy znaleźć płaską ścianę i postawić w odległości 5 m przed nią samochód. Na reflektorze mamy podane procentowe obniżenie strumienia świateł mijania Sprawdzenie świateł mijania. • Reflektor świateł mijania musi być przeznaczony do ruchu. prawostronnego. Należy sprawdzić w oznaczeniu homologacyjnym. reflektora w którą stronę skierowana jest strzałka. Jeśli strzałka. skierowana jest tylko w prawo gdy diagnosta znajduje się na wprost. światła to wynik jest negatywny. typu. Wzrokowa ocena stanu obydwu reflektorów wykazała większe zużycie eksploatacyjne klosza i odbłyśnika w reflektorze nr 1. Rys.1. Obszary i punkty pomiarowe dla świateł mijania [2] Badania reflektora po amatorskiej regeneracji klosza Pierwszym etapem badań było wykonanie regeneracji reflektorów, polegającej na wypolerowaniu klosza z Dostosuj wysokość świateł mijania i drogowych w moim Peugeot 307. Dlatego po umieszczeniu znaku na ścianie otwórz maskę swojego Peugeot 307, aby wyregulować reflektory. Zlokalizuj sąsiednią śrubę optyki i wyreguluj, przekręcając od prawej do lewej, aby wyregulować wysokość. Celem jest, aby wiązki światła Twojego Peugeota 307 Musi być możliwe ich wyłączanie niezależnie od reflektorów przeciwmgielnych. Kontrola włączenia: Żółta, w przypadku pojazdów zarejestrowanych przed 1981 r. także zielona: Pozostałe: Widoczna powierzchnia świecąca nie może przekraczać 140 cm 2 Lampa może być włączana wyłącznie jeżeli widoczność jest mniejsza niż 50 m. Xt5x. Witam, 4 ponad tygodnie temu doszło do złamania V kości śródręcza prawej ręki z niewielkim dłoniowym zagięciem odłamów bez przemieszczenia. Poza tym radiologicznie bez zmian. Przez pierwsze dwa tygodnie myślałem, że to stłuczenie następnie otrzymałem gips, który zdjąłem po 11 dniach. Martwi mnie, że ręka czasem piecze i boli staram się nie używać jej za bardzo ewentualnie do niedużego wysiłku. Co może być przyczyną czy to jakiś stan zapalny to pieczenie i palenie dłoni? Do kogo się z tym udać ortopeda czy neurolog? Jest szansa, że to minie, bo przed złamaniem ręką była w pełni sprawna i nigdy nic takiego się nie działo. MĘŻCZYZNA, 26 LAT ponad rok temu Trening na zdrowy kręgosłup Coraz więcej osób zmaga się z wadami postawy. Wszystko przez siedzący tryb życia. Jeździmy samochodem, potem pracujemy przed komputerem, a nasze plecy cierpią. Sprawdź, jakie ćwiczenia wzmocnią kręgosłup. Szanowny Panie, proszę udać się do ortopedy 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Co mogą znaczyć takie objawy po zdjęciu gipsu? – odpowiada Lek. Tomasz Kowalczyk Jak leczyć złamanie V kości śródręcza? – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski Dlaczego mały palec przy zginaniu ręki w pięść chowa się pod palec serdeczny po złamaniu V kości śródręcza? – odpowiada Aleksander Ropielewski Złamanie kości śródręcza prawej dłoni bez przemieszczenia – odpowiada Lek. Tomasz Kowalczyk Czy na złamanie trzonu V kości śródręcza lewej ręki można założyć ortezę? – odpowiada Lek. Tomasz Kowalczyk Samodzielne zdjęcie opatrunku gipsowego po urazie kości ręki – odpowiada Dr n. med. Szymon Kujawiak Stłuczenie dłoni w pracy a opuchlizna – odpowiada Lek. Tomasz Kowalczyk Czy opóźnienie założenia gipsu może mieć wpływ na złamanie? – odpowiada Lek. Tomasz Kowalczyk Złamanie podgłowowe V kości śródręcza z kątowym ustawieniem odłamu – odpowiada Dr n. med. Mariusz Pytlasiński Co oznacza bolesność ręki po złamaniu? – odpowiada Lek. Tomasz Kowalczyk artykuły LOGOWANIE (Zapomniałem hasła) LUB ZAREJESTRUJ SIĘ STRONA GŁÓWNA TWÓJ PAKIET PREMIUM TWOJE WYNIKI KWALIFIKACJE W ZAWODZIE FORUM ZAWODOWE NAUKA ZDALNA GENERATOR TESTÓW ARCHIWUM ARKUSZY WSPÓŁPRACA KONTAKT KWALIFIKACJA AU20 - CZERWIEC 2018 Pytanie nr 34 Na podstawie przedstawionego fragmentu faktury sprzedaży ustal, którą kwotę należności za sprzedane towary należy przyjąć do kasy hurtowni. A. 706,32 zł B. 453,87 zł C. 252,45 zł D. 602,75 zł o, a można prosić o informację, gdzie to było i jaki dostawca prądu? może być na priv. Odpowiedz U mojej siostry w budynku bylo przepiecie i lokatorom popalilo sie czesc sprzetow. Tam odszkodowanie placil zaklad energetyczny, ale najpierw nalezalo naprawic sprzet za wlasne lub miec oswiadczenie od elektryka ze sprzetu sie juz nie da naprawic. Tylko ze tam odbylo sie to bez zadnych problemow. Odpowiedz kasia29 napisał(a):Shiadhal napisał(a):pogotowie i dostawca twierdzą, że nie rejestrują rozmów... taaa... hihi - mnie ostatnio pewien komendant policji odpisał, że oni nie rejestrują rozmów :D , więc nie wie czy zgłoszenie, o które pytałam miało miejsce :P przed sądem to zawsze można jeszcze przeprowadzić dowód z zeznań świadka - osoby odbierającej zgłoszenie. myślę, że bez problemu ustalisz, kto to był :) kasia29 - POLICJA???? nie rejestruje rozmów? to chyba jakaś komenda jak 13 posterunek :ghost: Odpowiedz Shiadhal napisał(a):pogotowie i dostawca twierdzą, że nie rejestrują rozmów... taaa... hihi - mnie ostatnio pewien komendant policji odpisał, że oni nie rejestrują rozmów :D , więc nie wie czy zgłoszenie, o które pytałam miało miejsce :P Odpowiedz pogotowie i dostawca twierdzą, że nie rejestrują rozmów... taaa... ale to nie problem, idea załaczenia billingu ma sens. Odpowiedz Shiadhal napisał(a):(1) jak udowodnić fakt zgłoszenia awarii? pogotowie nikogo w efekcie nie wysłało, no bo w sumie nie było do czego, Z tego co się orientuję to rozmowy telefoniczne z ZE są rejestrowane, tak samo każde zgłoszenie awarii ZE sobie odnotowuje. Odpowiedz (1) jak udowodnić fakt zgłoszenia awarii? billing? Shiadhal napisał(a):(2) jak określić szkody? w sensie, że sprzęty jeszcze nieponaprawiane, w momencie można wyliczyć co się zepsuło i ile kosztowało w całości, no ale do wymiany będą w większości na szczęście tylko zasilacze. jesli jest mozliwa naprawa, to wyliczyc koszty naprawy... do tego mozesz sprobowac doliczyc koszty ktore w zwiazku z awaria swoich sprzetow ponioslas (np komp Ci jest potrzebny do pracy i musialas korzystac z kafejki (paragony teoertycznie powinny wystarczyc...), jesli kuchenka elektryczna i nie moglas gotowac to paragony z obiadow jesli zamawialiscie itp itd) i jak rozumiem w treści reklamacji domagać się pokrycia kosztów napraw/wymian? i zwrotow kosztow ktore musialas poniesc wlasnie z zwiazku z awaria... Odpowiedz a nie, nie spodziewałam się telefonicznego rozwiązania sprawy - tylko raczej po telefonicznym wypieraniu się wszystkiego sądzę, że prosto nie będzie. i do tego co napisałaś mam tylko dwa pytania: (1) jak udowodnić fakt zgłoszenia awarii? pogotowie nikogo w efekcie nie wysłało, no bo w sumie nie było do czego, za to przyszedł potem również powiadomiony elektryk ze spółdzielni mieszkaniowej. (2) jak określić szkody? w sensie, że sprzęty jeszcze nieponaprawiane, w momencie można wyliczyć co się zepsuło i ile kosztowało w całości, no ale do wymiany będą w większości na szczęście tylko zasilacze. i jak rozumiem w treści reklamacji domagać się pokrycia kosztów napraw/wymian? papierki... taaa... sęk w tym, że to nie 'moje' przepięcie, ja tylko telefonicznie próbuję sprawę opanować. Odpowiedz Shiadhal napisał(a):mam zagwozdkę formalno-prawną: jak (w sensie co napisać, gdzie złożyć i tak dalej) domagać się odszkodowania / wyrównania szkód od dostawcy energii w sytuacji, kiedy z jego winy nastąpił zanik napięcia a następnie przepięcie, co uszkodziło ileśtam sprzętów rtv i agd? dostawca przepięcia się wypiera (telefonicznie) i mówi, że nic nie zwróci, pogotowie energetywczne potwierdza zajscie (i było zgłoszenie o stosownej porze). Shiad - na szybko - moim zdaniem telefonicznie nic nie zdziałasz. Napisz reklamację do dostawcy energii wskazując zajście i wyliczając poniesione szkody, a także udowodnij fakt zgłoszenia awarii. Możesz też zagrozić skierowaniem sprawy na drogę sądową :D w przypadku nierozpatrzenia reklamacji ;) Pismo wysłać poleconym za potwierdzeniem odbioru. Zajrzyj do swojej umowy OWU i wszystkich papierków, które masz od swojego dostawcy energii. Odpowiedz Aspekty mechaniczne związane z zachowaniem bezpieczeństwa na drodzeWyczyść swoje odpowiedzi na tej stroniePytanie nr 21Do czego służą światła pozycyjne pojazdu?Do określania pozycji sygnalizowania zmiany pasa nr 22Jaki może być skutek nieprawidłowo ustawionych reflektorów świateł mijania?Zwiększone zużycie zużycie kierujących nadjeżdżających z nr 23W jaki sposób powinny być ustawione światła mijania w pojeździe samochodowym?Tak, aby oświetlały drogę na odległość do 30 m przed aby symetrycznie oświetlały całą aby oświetlały drogę nr 24Do czego służą tylne światła przeciwmgłowe samochodu osobowego?Zwiększają skuteczność sygnalizowania hamowania we światła widoczność pojazdu w gęstej mgle ograniczającej widoczność do 50 nr 25Jaką funkcję w pojeździe samochodowym pełnią światła cofania?Oświetlają drogę z przodu drogę z tyłu pojazdu i sygnalizują manewr tablicę rejestracyjną z tyłu nr 26Jaki może być skutek używania uszkodzonych lub zużytych piór wycieraczek w samochodzie osobowym?Zmniejszenie zużycia płynu do zużycia widoczności drogi w czasie nr 27Jakiego sygnału dźwiękowego możesz używać w pojeździe samochodowym?O ciągłym nieprzeraźliwym nr 28Jakie mogą być skutki nieszczelności układu wydechowego w pojeździe samochodowym?Zwiększenie pojemności poziomu emisji hałasu przez układ wydechowy pojazduZwiększenie spalania oleju nr 29Co może być przyczyną znacznie zwiększonej częstotliwości migania świateł kierunkowskazów?Zwarcie w obwodzie świateł żarówki w jednej z lamp napięcie nr 30Jaki może być skutek nieprawidłowo ustawionych reflektorów świateł mijania?Zwiększone zużycie widoczności drogi w zużycie żarówek. Jakie oświetlenie zastosować w przedpokoju, łazience, a jakie na suficie w salonie? Wybrać zwykłe żarówki, LED, halogeny czy świetlówki? Ile zaoszczędzisz lub stracisz? Jakie są plusy i minusy różnych rodzajów oświetlenia? – na te pytania próbuję odpowiedzieć w tym artykule zderzając rzeczywistość z marketingiem producentów. I przedstawiam prawdziwe koszty posiadania oświetlenia różnego rodzaju. Dla osób nielubiących czytać od razu przedstawię wnioski: oświetlenie LED rzadko kiedy jest opłacalne jako główne źródło światła. Z mojej perspektywy jest to technologia niedojrzała. Zastępuje tradycyjne sposoby oświetlania tylko w niektórych zastosowaniach. Największą przeszkodą w masowym wykorzystaniu LED jest nadal wysoka cena oraz duży bałagan na rynku – świadomie i nieświadomie powodowany zarówno przez znanych producentów, jak i sprzedawców taniego sprzętu no-name. To ostatnie powoduje, że łatwo się naciąć i kupić oświetlenie LED o słabych parametrach, które dodatkowo szybko może się zepsuć. Na co więc zwracać uwagę? Na co ja zwracałem uwagę i jakimi kryteriami się kierowałem? Co zrobiłbym teraz lepiej mając roczny bagaż doświadczeń? O tym właśnie piszę w tym artykule 🙂 Moja subiektywna ocena oświetlenia LED Nie spieszyłem się z napisaniem tego artykułu. Zależało mi na tym żeby zebrać wystarczającą ilość doświadczeń związanych z oświetleniem LED, zanim podzielę się z Wami moimi obserwacjami. Dobrze przeczytałeś – moimi obserwacjami i wnioskami. Nie silę się tutaj na podawanie Wam uniwersalnych informacji. Opisuję tylko moje doświadczenia i subiektywne odczucia. Zaznaczam, że nie jest elektrykiem, specjalistą od oświetlenia lub inżynierem oceniającym produkty na podstawie parametrów technicznych. Mam jednak doświadczenie praktyczne jako światłolub, który lubi jak w mieszkaniu jest jasno, który nie chce przepłacać (ani za prąd, ani za źródło światła) i który nie lubi zmieniać przepalonych żarówek. Rok temu, gdy zastanawiałem się jak przeorganizować oświetlenie w domu, długo szukałem artykułów, które by mi w tym pomogły. I nie znalazłem. Dlatego ten artykuł to taki przewodnik dla mnie samego rok temu. Jeśli po jego przeczytaniu będziesz mieć wrażenie, że wiesz więcej o oświetleniu LED (i nie tylko), to będzie to znaczyć, że mi się udało. A gdyby czegoś Ci w tym artykule zabrakło, to śmiało zapytaj w komentarzach 🙂 Sprawdź również: Jak skutecznie oszczędzać Cel wymiany oświetlenia Zanim przejdę do opisu moich doświadczeń i wniosków, to muszę przedstawić podstawowe powody, dla których zdecydowałem się eksperymentować z oświetleniem LED: Lubię, jak w mieszkaniu jest jasno. W kontekście wycofywania tradycyjnych, wolframowych żarówek o dużych mocach (100W, 75W) szukałem dla nich tańszego zamiennika. To samo dotyczyło także tradycyjnych halogenów sufitowych. Nie interesowało mnie oświetlenie punktowe / dekoracyjne. Interesowały mnie wyłącznie główne źródła światła. Dlatego nie opisuję listew świetlnych itp. Skupiam się na oświetleniu wymiennym, czyli wszystkim co można wykręcić i wkręcić. Zależało mi na obniżeniu kosztów prądu, ale oczywiście bez przepłacania za źródła oświetlenia. W przypadku LEDów będących zamiennikiem dla halogenów sufitowych – musiały się one mieścić w standardową oprawę (te same wymiary co halogen GU10 o średnicy 5 cm). Być może Twoje kryteria są inne. Być może LED ma być tylko uzupełnieniem oświetlenia żarówkowego, halogenowego lub świetlówek. W takim przypadku również przeczytaj ten artykuł, ale przefiltruj prezentowane przeze mnie informacje i wyciągnij własne wnioski. Kosztowne testy oświetlenia LED Zanim wymieniłem oświetlenie w domu, to eksperymentowałem z różnych rodzajami oświetlenia. Mentalnie nie byłem w stanie zaakceptować pojedynczego źródła światła kosztującego powyżej 50 zł / sztukę, ale testowo kupowałem i takie “żarówki” LED. Pierwszym istotnym błędem, który popełniłem, było uleganie marketingowi dużych marek znanych z oświetlenia, a w szczególności Osram i Philips. Prawda niestety jest taka, że nawet jeśli producent jest duży i specjalizuje się w produkcji żarówek, świetlówek i halogenów, to wcale nie musi mieć dużo do powiedzenia w temacie oświetlenia LED. Rok temu większość z uznanych producentów koncentrowała się na dostarczaniu LEDów, które mogą co najwyżej pełnić funkcję dekoracyjnego źródła światła i nie były w stanie zastąpić głównego oświetlenia. Ich LEDowe odpowiedniki halogenków sufitowych, wyposażone są w jedną lub góra 3-4 diody, które dają mały i wąski strumień światła (zaraz napiszę o tym więcej). A jednocześnie są to źródła drogie, kosztujące kilkadziesiąt złotych za sztukę. Zdarzyło mi się nawet kupić takiego LED’a za 80 zł. Efekt jest raczej żałosny – stojąc pod takim LEDem czuję się jakbym stał w cieniu. Drugim istotnym błędem było sugerowanie się mocą LED’ów wyrażoną w watach. Szukałem przede wszystkim odpowiedników klasycznych halogenów montowanych w oprawach w suficie podwieszanym i coraz częściej stosowanych również w lampach sufitowych tego typu co na zdjęciu poniżej. Ja koncentrowałem się na poszukiwaniu odpowiedników halogenów z gniazdem GU10, podłączanych bezpośrednio do napięcia 230V bez konieczności stosowania zewnętrznych transformatorów. Na rynku dostępne były wtedy produkty posiadające 1W, 3W, 4W i maksymalnie 5W, które wielkością odpowiadały klasycznym halogenkom – czyli nie wystawały poza przeznaczoną dla nich oprawę sufitową. Prawda jest taka, że przy wyborze oświetlenia LED kluczowe znaczenie ma ile światła potrafi wyprodukować taka “żarówka” (wiem, że nie jest to żarówka, ale przyjmijmy roboczo takie nazewnictwo). Są LED’y, które z 5W wyprodukują 400 lumenów, a są i takie, które z tej samej mocy dadzą nie więcej niż 150 lumenów. Uwierzcie, że różnica jest kolosalna. LEDy SMD – płaskie diody LED montowane powierzchniowo Jedynym rozwiązaniem, które dają zbliżone parametry świecenia do halogenów / żarówek, są LEDy wielodiodowe SMD. W moim przypadku najlepiej sprawdzają się LEDy budowane z kilkudziesięciu diod typu SMD 5050 oraz SMD 5550 – przede wszystkim ze względu na optymalny z mojego punktu widzenia stosunek jakości do ceny. Po kilkutygodniowych testach, zdecydowałem się zakupić produkty firmy Lumenmax. Jest to polska firma, która według jej zapewnień samodzielnie projektuje źródła światła, a następnie zamawia ich produkcję w Chinach. Z produktów tej firmy korzystam już ponad rok (od kwietnia 2012 r.) i jak na razie ani jeden z nich nie uległ awarii i jestem z nich zadowolony. Dla jasności: nie mam żadnych korzyści z tego, że polecam produkty tej firmy. Nic na tym nie zarabiam. Po prostu dzielę się moimi pozytywnymi doświadczeniami. Wszystkie przedstawione w tym artykule analizy finansowe odnoszą się do produktów LED firmy Lumenmax. A trzeba dodać, że nie są to produkty najtańsze. Z mojej perspektywy stanowią dobry kompromis pomiędzy jakością i ceną. Jeszcze jedna uwaga: ja nie zajmuję się monitoringiem rynku LED. Być może pojawili się już jacyś inni, godni uwagi producenci. Nie analizuję tego. Opisuję moje doświadczenia z ostatniego roku. Czytaj także: Wyniki ankiety, czyli o czym chcecie czytać na blogu o oszczędzaniu Kryterium 1: wielkość emitowanego strumienia światła, czyli ilość lumenów Już wiesz, że testy LEDów mogą być kosztowne. Na co warto zwrócić uwagę? Dzisiaj patrzę przede wszystkim na deklarowaną przez producenta wielkość strumienia światła, czyli ilość lumenów emitowanych przez źródło LED. Tu pojawia się jednak pierwszy problem. Producenci i sprzedawcy, delikatnie mówiąc, potrafią rozmijać się z prawdą. A jeśli spojrzycie na Allegro, to bez ogródek powiem, że niektórzy bezczelnie kłamią. I nawet jeśli liczbę lumenów podadzą prawdziwą, to za chwilę kłamią porównując źródło LED z klasyczną żarówką. Nie będę się tu silił na mądrość i specjaliści od oświetlenia mogą mnie zaraz pożreć żywcem, ale napiszę Wam o moich odczuciach, a nie parametrach technicznych: światło emitowane przez żarówkę, czy halogen, rozprasza się w inny sposób niż to emitowane przez diody LED. I to widać. Ja jeszcze nie znalazłem sensownie wycenionej (czyli poniżej 100 zł) lampy LED, która zamknięta w obudowie klasycznej żarówki (gwint E27), stanowiłaby substytut dla żarówki o mocy 100W. Według mnie możecie zapomnieć o tym, że LED’y o mocy 7W-10W dadzą Wam ten komfort świetlny, co klasyczna żarówka 100W i to bez względu na ilość upakowanych na nich diod. Jest jeszcze gorzej niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Klasyczne żarówki dawały mniej więcej 6-16 lumenów na każdy W (te o większych mocach – więcej). Czyli można było przyjąć w dużym uproszczeniu, że poszczególne rodzaje żarówek dają tyle lumenów: Żarówka 120 W = 1200-1920 lumenów Żarówka 100 W = 1000-1600 lumenów Żarówka 75 W = 750-1200 lumenów Żarówka 60 W = 360-600 lumenów Żarówka 40 W = 240-400 lumenów Trochę inaczej wygląda to dla oświetlenia halogenowego: Halogen 50 W = 700-1000 lumenów Halogen 35 W = 490-700 lumenów I teraz jeśli porównacie powyższe liczby, z tym co znajdziecie na opakowaniach “żarówek” LED, to będziecie mieli wyobrażenie dlaczego LED, który miał zastąpić “żarówkę 100W” świeci tak “ciemno”, że wolelibyście zamiast niego mieć żarówkę 40W. Producenci i sprzedawcy żerują na naszej niewiedzy. Poniżej podaję Ci jeszcze zalecenia Unii Europejskiej dotyczące wyboru energooszczędnych substytutów tradycyjnych żarówek. Potraktuj proszę te zalecenia jako ściągawkę. Ja po roku doświadczeń muszę stwierdzić, że się z nimi zgadzam: Odpowiednik żarówki 100W powinien mieć 1300-1530 lumenów Odpowiednik żarówki 75W powinien mieć 920-1060 lumenów Odpowiednik żarówki 60W powinien mieć 700-810 lumenów Odpowiednik żarówki 40W powinien mieć 410-470 lumenów Odpowiednik żarówki 25W powinien mieć 220-250 lumenów Kryterium 2: kąt świecenia Dużo Wam napisałem o lumenach, ale tak naprawdę na to czy będziemy mieć wrażenie, że w pokoju jest jasno lub ciemno, wpływ ma także kąt świecenia. Dla różnych źródeł wygląda to następująco: Żarówka – emituje światło w każdą stronę (dookólnie). Dlatego światło żarówki wypełnia nam idealnie pomieszczenie, ale ze względu na to, że jest rozproszone, to do dobrego oświetlenia potrzebujemy żarówki dużej mocy. Ja kochałem żarówki 100W 🙂 Halogen w suficie podwieszanym (MR16 lub GU10) – wyposażony jest najczęściej w reflektor, który odbija światło i jednocześnie skupia je w wiązkę świetlną o określonym kącie. Typowy kąt to 35-60 stopni. Halogen dobrze oświetla to co jest na wprost niego (w promieniu kąta świecenia). Jego światło też się rozprasza, ale można zaobserwować, że pół metra ścian od sufitu mamy zazwyczaj nieoświetlone. Za to wiązka światła jest dosyć skupiona. Dlatego na sufitach podwieszanych instaluje się je dosyć gęsto 🙂 Oświetlenie LED – tu szerokość kąta świecenia zależy od typu zastosowanych diod. Jeśli są to diody SMD instalowane powierzchniowo, to strumień światła ma szeroki kąt świecenia. Przykładowo dla LEDów w obudowie GU10 lub MR16 jest to, np. 120 stopni. Ale to powoduje jednocześnie, że światło jest bardziej rozproszone. Przykładowo jeśli mamy klasyczny halogen emitujący 450 lumenów pod kątem 35 stopni i LED emitujący też 450 lumenów pod kątem 120 stopni, to pod LEDem będzie nam ciemniej, bo światło jest rozproszone na większą powierzchnię. Z drugiej strony jeśli LEDów mamy wiele, to znacznie łatwiej będzie nam wypełnić pomieszczenie światłem niż w przypadku halogenów o ograniczonym kącie świecenia. Przykładowo taki LED zainstalowany na suficie podwieszanym ładnie “wyeliminuje” nam niedoświetlenie ścian przy suficie. Pytanie tylko, czy to właśnie na tym powinno nam zależeć 😉 Kryterium 3: barwa światła, czyli nie wierz, że słońce jest najlepsze Producenci wmawiają nam, że najbardziej naturalna dla nas barwa światła, to odpowiednik światła słonecznego – czyli około 6500 Kelvinów (K). Zgodzę się, że takie światło lubimy w dzień, ale wieczorem próba oświetlenia czegokolwiek takim światłem powoduje, że ja czuję się jak w kostnicy. Zimno i nieprzyjemnie. Nie bez powodu określa się takie światło mianem światła zimnego. Dla mnie najcieplejsze LEDy i świetlówki wyglądają wieczorem zbyt trupio. “Ciepła barwa” w przypadku LEDów oznacza temperaturę barwową 3000K (Kelvinów). To o wiele “zimniejsze” światło niż w przypadku żarówek, które mają temperaturę od 2500K do 2700K. Dla mnie poziom 3000K jest maksymalną, akceptowaną przeze mnie temperaturą barwową. Kupiłem kiedyś jednego LEDa o temperaturze 4000K (określany jako “zimny biały”) i czułem się jak na sali operacyjnej. Ale tu musicie poeksperymentować sami. Ja wiem, że po przejściu z tradycyjnych halogenów sufitowych GU10 (o temperaturze około 2700K) na ich odpowiedniki LED o temperaturze 3000K, musiałem przez około 2 tygodnie przyzwyczajać się do zmienionej barwy. Wszystko wokół wydawało się takie białe. Chcesz więcej porad o oszczędzaniu i zarabianiu? Jeśli podoba Ci ten wpis, to gorąco zachęcam do przekopania się przez archiwum mojego bloga. Znajdziesz tutaj setki wpisów dotyczących wszystkich obszarów finansów osobistych: oszczędzania, zarabiania, mądrego inwestowania, negocjowania, optymalizacji podatkowej oraz podejmowania dobrych decyzji finansowych. Świetną esencją mojej pracy jest książka „Finansowy ninja”, którą lubię określać mianem podręcznika, który każdy z nas powinien przeczytać jeszcze w szkole. To ponad 540 stron konkretnych wskazówek i podpowiedzi pomagających ułożyć dobry plan finansowy i w konsekwencji jego realizacji osiągnąć pełne bezpieczeństwo finansowe. Książka zbiera absolutnie świetne recenzje (przeczytasz je na stronach „Lubimy czytać” i „Goodreads”). Pomimo, że wydawałem ją samodzielnie, osiągnęła już status bestsellera – sprzedało się już ponad 22 tys. egzemplarzy! Zachęcam do zakupu. Pracowałem nad nią blisko 2 lata – po to, by była maksymalnie przystępna dla wszystkich osób, które chcą poszerzać swoją wiedzę finansową i jednocześnie skutecznie omijać pułapki zastawiane przez instytucje finansowe i ubezpieczeniowe. Według wielu nabywców, to najlepsza książka o finansach osobistych, jaką przeczytali od lat. PRZEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI → Kryterium 4: typ zastosowanych diod Warto trzymać się tego rodzaju diod, które już się nam sprawdziły. Ja kupuję te LEDy, które wyposażone są w diody typu 5050 lub 5550. Dioda diodzie nierówna. Jeśli więc na opakowaniu nie ma informacji, jaki typ diod został zastosowany w “żarówce” LED, to lepiej w mojej opinii nie ryzykować. Oszczędność może być tylko pozorna. Nie jestem ekspertem więc nie będę bajerował, że rozumiem różnice pomiędzy poszczególnymi typami diod. Podaję Wam tylko, które w moim subiektywnym odczuciu, się sprawdziły 🙂 Kryterium 5: sposób chłodzenia Producenci będą Wam wmawiać, że zaletą LEDów jest to, że się nie grzeją. Ja prawie w to wierzyłem – do momentu, aż nie sparzyłem się wykręcając testowanego LEDa 🙂 Te LED’y, które posiadają wiele diod, wydzielają ciepło bardzo intensywnie. I ciepło to musi być sprawnie odprowadzane – szczególnie tam, gdzie LED umieszczony jest w małej obudowie, np. w odpowiedniku standardowego halogenu sufitowego o średnicy 5 cm. Dlatego zakupiłem “halogeny” LED, które mają konstrukcję otwartą – diody nie są schowane za szkłem. Jak na razie rozwiązanie to doskonale mi się sprawdza. Pomimo, że niektórzy znajomi mówili mi, że po zamknięciu LEDów w obudowach, po prostu się one przepalały, to u mnie od ponad roku ani jedno źródło LED nie uległo awarii. Zobaczymy jak długo wytrzymają. Gwarancję mam na 18 miesięcy 😉 W przypadku substytutu żarówek starałem się wybrać takie LEDy, które wyposażone są w radiatory do odprowadzania ciepła. Przykładowo: lampki nocne wyposażone mam w takie oto “żarówki” z gwintem E14 (nazywane żarówkami świecowymi): Ale niestety z dobrze chłodzącymi się LEDami, wyposażonymi w radiatory, jest taki problem, że mają one często większą kubaturę niż tradycyjne żarówki lub halogeny. To może powodować, że pomimo takiego samego gwintu, nie będą się mieścić w dotychczasowe oprawy lub klosze. Podobny problem mam także przy świetlówkach. Jeśli instaluję duże z nich, to niekiedy nieładnie wystają one z abażurów – tam, gdzie żarówka idealnie się chowała. Modele LED, które wybrałem Po wszystkich moich eksperymentach ustandaryzowałem się na dwóch typach LEDów: “Żarówkach” typu świecowego (gwint E14) Lumenmax LED EL-CSMB27 o mocy 5W i 380 lumenów. Obecnie dostępne są w cenie 54,99 zł. “Halogenach” ze złączem GU10 Lumenmax LED EL-SMB09 SE o mocy 5W i 350 lumenach. Obecnie dostępny jest ich odpowiednik SMB09SM w cenie 29,99 zł. Dla przykładu podam Wam przykład jednego LED’a – “halogenka”, który kompletnie mi się nie sprawdził. Model Osram Parathom PAR16 o mocy 5W. Emituje on zaledwie 170 lumenów i ma mały kąt świecenia, a kosztuje około 45 zł. Opłacalność inwestycji w LEDy No to skoro już napisałem na co co warto zwrócić uwagę kupując LED’y i powiedziałem, które modele wybrałem, to przejdę do najważniejszego elementu tego artykułu, czyli podsumowania kosztów. Podstawową wadą oświetlenia LED jest jego wysoka cena. Wyposażenie całego mieszkania w takie oświetlenie, może kosztować od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Zasadnym więc staje się pytanie czy i kiedy taki zakup ma szansę się zwrócić. Producenci bardzo chętnie w swoim marketingu porównują koszty prądu zużywanego przez tradycyjne żarówki i oświetlenie LED, i pokazują korzyści finansowe, jakie osiągnąć można dzięki LEDom. Ale świadomie zapominają oni o dwóch aspektach: “żarówki” LED są bardzo drogie w zakupie i dodatkowo – wcale nie jest tak, że “świecimy” nimi przez długi czas. Przykładowo: jeśli z lampki nocnej korzystamy raptem godzinę dziennie, to na zwrot inwestycji w LED przyjdzie nam czekać znacznie dłużej, niż gdyby była ona zapalona 10 godzin na dobę 🙂 Aby pomóc Wam samodzielnie policzyć opłacalność inwestycji w oświetlenie LED, przygotowałem specjalny arkusz kalkulacyjny, który możecie pobrać poniżej. Zresztą arkusz ten pozwoli Wam porównać dowolne dwa alternatywne źródła światła i koszty związane z ich użytkowaniem. Możecie przykładowo porównać tradycyjne żarówki do halogenów, albo policzyć ile zaoszczędzicie wymieniając żarówki na świetlówki. Arkusz zorganizowany jest w następujący sposób: Najpierw możecie wpisać, którego pomieszczenia dotyczy analiza Później wpisujecie parametry obecnego oświetlenia w danym pomieszczeniu: Typ źródła światła, np. żarówka Liczbę wykorzystywanych żarówek Moc pojedynczej żarówki Czas świecenia tego oświetlenia w ciągu doby (podawany w godzinach) Koszt zakupu jednej żarówki Informację ile żarówek Wam się przepala w ciągu roku – żarówki te uwzględnimy potem w kosztach rocznych Następnie, w analogiczny sposób, wpisujecie dane dotyczące docelowego oświetlenia, które zastąpić ma obecne oświetlenie. Arkusz automatycznie wyliczy aktualnie ponoszone koszty, wyliczy też skalę inwestycji i okres jej zwrotu. Oczywiście finalne wyniki w dużej mierze uzależnione są od tego, przez ile godzin w ciągu doby używacie oświetlenia w danym pomieszczeniu. W moim przypadku okazało się, że jedynymi sensownymi miejscami, w których mogę zastosować oświetlenie LED, są przedpokój, łazienki i kuchnia. Tam taka inwestycja zwraca mi się mniej więcej po 1 roku i 8 miesiącach i to przy założeniu, że światło w tych pomieszczeniach jest zapalone mniej więcej 1,5 godziny na dobę. Kiedyś przyjmowałem do wyliczeń nieco inne założenia, ale po roku obserwacji siebie i rodziny, udało mi się je zweryfikować. W pozostałych pomieszczeniach, a w szczególności tam, gdzie potrzebuję mocnego źródła światła, zastosowanie LEDów mija się z celem. Głównie ze względu na cenę “żarówek” LEDowych. Przykładowo: ekwiwalent 100-watowej tradycyjnej, wolframowej żarówki w postaci LED o mocy 18W i strumieniu światła 1410 lumenów, kosztuje aż 146 zł (model Lumenmax COSMB102). Nawet przy 4,5 godzinach świecenia dziennie, inwestycja ta zwracałaby mi się przez blisko 8 lat (w porównaniu z obecnie stosowanymi świetlówkami 22W). Nie widzę najmniejszego sensu w tak długim oczekiwaniu na zwrot inwestycji. Plusy i minusy Zapytałem Was na Facebooku, jakie macie obserwacje odnośnie oświetlenia LED. Jarek zwrócił mi uwagę na to, że: “Słabsze LEDy mrugają. Nie widać tego gołym okiem ale już robiąc pod takim LEDem zdjęcie kartki widać „prążki” na zdjęciu których nawet przy CFLach nie widać. A wydawałoby się, że powinno być na odwrót.” Z kolei Adam zauważył to, o czym pisałem już powyżej: “Strumień świetlny w żarówkach LED i barwa koloru, czego się niestety – póki co – nie da się przeskoczyć, są gorsze niż w przypadku tradycyjnych żarówek. Podzielam również zdanie o świetlówkach – częste wymiany to codzienność (no, może „comiesięczność”) przez co koszty są bardzo wysokie.” Ja ze świetlówkami nie mam na szczęście tego typu problemów. Akurat w zakresie świetlówek korzystam z produktów firmy Osram. Mikołaj zwraca uwagę na taśmy LED, które mogą być ciekawym sposobem oświetlania, np. w kuchni. Finansowo są one dosyć drogie (100 zł / 5 metrów bieżących taśmy), ale dobrze sprawdzają się w roli oświetlenia podszafkowego. Dzięki wielu punktom świetlnym minimalizują powstawanie cienia, co ułatwia prace kuchenne. Podejmę się subiektywnego podsumowania wad i zalet oświetlenia LED (moja opinia – Ty możesz mieć inną). Najważniejsze według mnie zalety oświetlenia LED to: Niższe zużycie prądu niż w przypadku żarówek, halogenów oraz świetlówek Mniejsze wydzielanie ciepła Trwałość – przynajmniej teoretycznie 🙂 Czas pokaże. Wady oświetlenia LED: Wysoka cena Jakość światła – większość diod świeci “zimnym światłem” Duża ilość słabej jakości produktów na rynku, co utrudnia wybór Trudność porównania źródła LED do tradycyjnych żarówek, w czym niestety nie pomaga również marketing producentów Konieczność projektowania instalacji elektrycznych pod kątem stosowania LED – chociażby w zakresie gęstości rozmieszczenia źródeł światła. Wnioski – gdzie jakie światło stosować? Poniżej zebrałem moje najważniejsze wnioski dotyczące sensowności stosowania różnych źródeł światła. Niestety nie są one tak pochlebne dla LEDów, jak mogłoby się wydawać. Warto samodzielnie przeanalizować opłacalność LEDów. Każdy musi to zrobić sam (polecam załączonego Excela!) uczciwie odpowiadając sobie na pytanie przez ile czasu na dobę jest zapalone światło w każdym z pomieszczeń oraz jak często przepalają mu się tradycyjne żarówki i halogeny. O ile może mieć sens wymiana halogenów sufitowych na “halogenki” LED, o tyle w przypadku głównego źródła światła w żyrandolach sufitowych trudno mi jest wyobrazić sobie sytuację, w której LED byłby dobrym substytutem dla żarówki lub świetlówki. Potencjalnie wystarczające mogłyby być LEDy o mocach kilkunastu watów dające ponad 1300 lumenów, ale niestety z finansowego punktu widzenia jest to kompletnie nieopłacalne. LEDy takie kosztują ok. 150 zł / sztukę i zwracają się dopiero po ok. 8 latach (w porównaniu ze świetlówką). Racjonalnie wycenione LED’y do instalacji w sufitach podwieszanych (poniżej 50 zł / sztukę) produkują relatywnie mało lumenów. To z kolei powoduje, że trzeba stosować ich więcej na tej samej powierzchni, aby osiągnąć pożądany poziom doświetlenia. I tu docieramy do sedna: w zasadzie jeśli myślimy o zastosowaniu LEDów, to należałoby myśleć o nich już na etapie projektowania oświetlenia mieszkania lub domu. Przykładowo: jeśli standardowe halogenki rozmieszczane byłyby na suficie co 120 cm, to w przypadku LED’ów prawdopodobnie należałoby zmniejszyć dystans pomiędzy nimi do 85 cm. Proszę, nie przywiązuj się do tego przykładu, bo nie mam pojęcia o projektowaniu oświetlenia 😉 Nie warto kupować najtańszej chińszczyzny na Allegro. Najlepiej kupować oświetlenie LED u takich sprzedających, którzy umożliwiają zwrot rozpakowanego i przetestowanego przez nas towaru. To absolutnie kluczowe, jeśli nie chcesz wyrzucić pieniędzy w błoto. Mój wybór co do oświetlenia mieszkania jest następujący: Przedpokój, łazienki i kuchnia: oświetlenie sufitowe “halogenkami” LED (instalowane w suficie podwieszanym). Każdy halogen to 5W, 350 lumenów. Sypialnia: Sufit: świetlówka 22W Doświetlenie na ścianie: 3x LED “halogen” 5W, 350 lumenów Lampki nocne: LED E14, 5W, 380 lumenów – ale dzisiaj zostałbym przy zwykłych żarówkach 40W lub żarówkach halogenowych Salon: Oświetlenie nad stołem: 2x świetlówka 22W Oświetlenie główne: 6x żarówki halogenowe 42W – rzadko używamy tego źródła światła Lampa uzupełniająca: 1x świetlówka 10W Lampka nocna: LED E14, 5W, 380 lumenów – tu podobnie jak w sypialni dzisiaj zostałbym przy halogenie lub zwykłej żarówce Pokoje dzieci: 6x LED “halogen” 5W, 350 lumenów – w zupełności wystarczające i dobra decyzja Projektowanie instalacji oświetlenia domowego pod kątem zastosowania LEDów jest również uzasadnione z innych powodów. Przykładowo: ja mam w mieszkaniu instalację korzystającą z tzw. włączników schodowych. Dzięki nim mogę w trzech miejscach włączać i wyłączać światło w przedpokoju. Ale instalacja taka ma to do siebie, że w zasadzie cały czas płynie przez nią minimalny prąd. Na tyle mały, że standardowe halogeny nie świecą. Ale po wymianie ich na LED’y mam zjawisko “gwieździstego nieba” na suficie. LEDy delikatnie się żarzą nawet jak są “wyłączone”. Nam się to akurat podoba, ale dla kogoś innego może być to irytujące. Problem nie występuje w przypadku zastosowania standardowych włączników. Opisany wyżej efekt prezentuję na zdjęciach poniżej 🙂 Najpierw ujęcie z włączonym światłem, potem z tego samego miejsca z wyłączonym światłem, a następnie zbliżenie pojedynczego, wyłączonego źródła LED. W efekcie w przedpokoju nigdy nie jest kompletnie ciemno. Przedpokój i zapalone oświetlenie LED To samo ujęcie przy zgaszonych LEDach A tak świeci „zgaszony” LED Podsumowanie Mam nadzieję, że podobał Ci się ten artykuł i zaspokoił on Twoje zapotrzebowanie na wiedzę o LEDach, jako głównym źródle światła. Jeśli tak jest, to mam prośbę, abyś podzielił się linkiem do tego artykułu ze swoimi znajomymi. Sam wiem ile czasu spędziłem poszukując subiektywnych opinii prawdziwych, zadowolonych i niezadowolonych użytkowników LEDów. Gdyby ktoś podsunął mi wcześniej taki materiał – byłbym mu bardzo wdzięczny 🙂 Ikonki służące do podzielenia się tym artykułem, znajdziesz poniżej. A jeśli nie chcesz, by ominęły Cię informacje o nowych artykułach, to zasubskrybuj mój blog przez RSS lub zapisz się na newsletter. Warto 🙂 Dziękuję Ci bardzo, że wytrwałeś w lekturze tego artykułu (i gratuluję ;-)). A może Ty też już masz jakieś doświadczenia z LED’ami? Zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzu 🙂 Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Jakie produkty polecasz, a jakie odradzasz i dlaczego? Zobacz także: Kalkulator zużycia prądu

jaki może być skutek nieprawidłowo ustawionych reflektorów świateł mijania